TEATRZYK „ZIELONA GĘŚ”



ma zaszczyt przedstawić

„Tzw. durszlak teatralny”


Osoby:

A. GŻEGŻÓŁKA — młody aktor i ceniony teatrolog
WOŹNY TEATRALNY
PUBLICZNOŚĆ
DURSZLAK ALOJZEGO GŻEGŻÓŁKI WG PROJEKTU PROF. BĄCZYŃSKIEGO


GŻEGŻÓŁKA:
(pod pachą olbrzymi durszlak dziwnych kształtów)
Uzbrojony w wynaleziony przeze mnie durszlak teatralny, mogę bez trwogi udawać się na dowolne przedstawienie.
(całuje durszlak)


WOŹNY TEATRALNY:
Nie, obywatelu — z czymś takim do „Zielonej Gęsi” nie wejdziecie. Instrumenty kuchennego użytku należy zostawić w szatni. A po drugie, już się zaczęło
(zagradza Gżegżółce przejście halabardą)
i po trzecie — z durszlakiem w ogóle nie wolno.


GŻEGŻÓŁKA:
Jak to nie wolno? Komu nie wolno? Mnie nie wolno? Mnie nie wolno? Do stu diabłów i trzydziestu dwóch sonat Beethovena! Obywatel woźny snadź zapomina, że ja, Alojzy Gżegżółka, należę do zespołu, a ponieważ dziś nie gram, przyszedłem jako widz.


WOŹNY TEATRALNY:
Nie szkodzi. Durszlaczek osoba będzie łaskawa zostawić w szatni, za numerkiem, jeden pan też przyszedł z balią na prezent imieninowy i też zdeponował w szatni, tu nie ma się co kłócić, a jak się akt skończy, to osobę wpuścimy. O, już się kończy!


PUBLICZNOŚĆ:
(ziewa z ulgą, wydaje okrzyki w rodzaju: „Koszmar”!, „Nuda”!, „Zgaga”!, „Ta Zielona Gęś”! itp.)


GŻEGŻÓŁKA:
(do Woźnego)
Czuję swąd. Obywatelu Woźny, zdaje się, że z tą sztuką leżymy. To nie pójdzie, jakkolwiek nasza autorka, Kociubińska, wlała w ten utwór wszystko, co miała. Biedna Hermenegilda.


WOŹNY TEATRALNY:
Hermenegildę to ja bimbam. Grunt to publiczność. A boję się, że Publiczność wyjdzie tym razem z Gęsi rozgoryczona.


GŻEGŻÓŁKA:
No, ja to nie! Bo ja mam sposób na złe przedstawienia!
(wciska się na salę, nastawia swej durszlak teatralny, w durszlaku teatralnym odcedza: tekst, aktorów, muzyka i dekoracja i zadowolony, po spożyciu obfitego posiłku udaje się na spoczynek)


K U R T Y N A
Po co się tyle biedzić?
Co niedobre — odcedzić,
Durszlak — prosta formułka.
Brawo, brawo, Gżegżółka.
(opuszcza się kompletnie)


1948