PIĘĆ DONOSÓW

(fragm.)

II

„Donoszę, panie naczelniku,
że w naszym mieście student Bresz
czesze się bardzo ekscentrycznie,
przedziałek z tyłu robiąc też.

Wszyscy się u nas czeszą podług
stołecznych życzeń, od iks lat,
a tylko Bresz ma manię podłą,
być takim czymś na własny ład.

Kiedy na Obchód Konstytucji
sam pan starosta zjedzie z Płaz,
Bresz głowy tył pokazać musi,
w zamęt wprawiając karność mas.

Starosta, według świętych reguł
na jeża, wznosi: ‘Hip-hurraa!’
A Bresz, on stoi zawsze z brzegu
i tym przedziałkiem naród dźga.

I coraz wiećej, widzę, ludzi
zaczyna się czesać jak Bresz:
Bortkiewicz, Durski, Bigla, Cudzik,
Hopla-Konecki i de Wesz…

O trądzie wśród akademików
donoszę, panie naczelniku”.

(…)

V

„Donoszę, panie naczelniku,
że przed godziną moja żona
się spytała: — Co to jest
takiego grupa Laokoona?

Czułem, że tu jest coś z otchłani,
a właśnie był na obiad śledź;
śledź mi jak duszel stanął w krtani:
— Musisz z nią coś wspólnego mieć!

Z tą grupą! — rzekłem jak we mgle
od strachu. — Znamy doskonale
parlamentarne grupy, ale
tej ‘Grupy Laokoona’ nie!

Na własną rękę więc w powiecie
zrobiłem z Waciem mały huk —
i co powiecie, co powiecie?
wyśnił się student Bresz, mój wróg!

U jednej z wdów mrowisko śliczne
nakryłem: Bresz i inne bubki,
a w książce niby historycznej
fotografijkę całej grupki,

którą załączam — podpis Ś. B.
i na odwrocie — jasne: Bresz!
Proszę się przyjrzeć: świętą rzeźbę
udają, lecz się, bratku, strzeż!

Bresza pod kluczyk i po krzyku —
radziłbym, panie naczelniku…”

1934